|
Chciałbym “na zdrowie” powiedzieć, lecz dziwny ruch moją uwagę odwraca. Pociąg wlecze się po moście, a jego chwilowi pasażerowie otwierają szeroko okna wszystko wyrzucając: plastyk, butelki, kartony. Opakowania po papierosach też nas opuszczają, na wietrze szybują, w toń lecą, nurtem porwane płyną, przepadają.
Pasażerowie w końcu gotowi…
… ja nie.
Pociąg staje, z niesmakiem wypluwa mnie na peron. Jestem znów w Polsce. Na szczęście stoi tam inny pociąg. Noc ciemna. Moje drzewa wciąż stoją…
|
|
|