Patcha-Tusan, cokół świata (2/3) |
|
|
W modrej fali milcząc staję
jej objęciom się oddaję
Chmary kropel po mnie gonią
pieszczą niosą snami poją
Marzę gubię się i żyję
Lecz chłód jak srebrzysta ryba
sny porywa.
Strumień dotrzymuje obietnicy. Odświeżeni dochodzimy do szczytu. Jak w wielkich zwierciadłach pochyłe promienie odbijają się w powierzchni setek jezior. Czar jest zbyt silny. Dopóki złocisty krąg nie zniknie za Kordylierą, nie jesteśmy w stanie się z niego otrząsnąć - i zdać sobie sprawy z niebezpieczeństwa. Zaskoczeni, zbiegamy po stoku; lecz światło wraz z nadzieją opuszczają nas z jednako nieoczekiwaną szybkością. W oddali grom rozdziera niebo. Wciąż biegniemy, lecz potknięcia stają się coraz częstsze. Stłumiony szum napływający z dołu przechodzi w głuchy pomruk. To rzeka ucieka w dolinę. Chcielibyśmy uciec z nią, lecz ona rzuca się w mrok. |